Media o Robinie

wyborcza4

Gazeta Wyborcza. Ekologiczne rękodzieła z Wrocławia.

To, czego potrzebujemy, mamy w naturze. Dodawanie chemii, tworzenie z materiałów sztucznych nie poprawia ani komfortu użytkownika, ani stanu ekologii. Poprawia tylko jedno – koszty. Dlatego obraliśmy w biznesie kierunek proekologicznych i zrównoważonych względem środowiska działań – mówią właściciele wrocławskiego startupu Robin Wood.

Na pomysł ekologicznej produkcji Tomek Domino wpadł półtora roku temu podczas podróży po Filipinach. Zauważył, że ludzie budują tam domy z bambusa, wysokie nawet na kilka pięter.

Bambus w Azji jest powszechnie używany w przemyśle spożywczym, kosmetycznym, rękodzielnictwie oraz budownictwie. Dla Tomka oraz Radka Dziubki, kolegi jeszcze z czasów liceum, najistotniejsze było to, że bambus rośnie nawet do metra dziennie, produkuje około 30 proc. więcej tlenu niż zwykłe drzewa i nie potrzebuje nawozów sztucznych. Dodatkowo, po dwóch-trzech latach uprawy, drewno z pędów bambusowych nadaje się do przetworzenia!

Z kolei podróżując po Europie, odkryli właściwości konopi: nie wymaga pestycydów, zużywa o połowę mniej wody niż bawełna, a jest wytrzymalsza, używana do produkcji lin okrętowych. A także korka, który pozyskuje się z kory dębu korkowego, a tę można ściągać kilkunastokrotnie w ciągu całego życia drzewa.

 

Eko nie musi być ekskluzywne

Zdecydowali, że Robin Wood (tak nazywa się ich startup) będzie produkował tylko z surowców naturalnych. Co? Okulary przeciwsłoneczne, zegarki i rowery z bambusowymi ramami. Twierdzą, że są jedyną firmą w Polsce w tej branży, która tak dużą uwagę przykłada do używanych materiałów, aby były pochodzenia wyłącznie roślinnego, biodegradowalne oraz hipoalergiczne. Dodatkowo bambus ma naturalne właściwości antybakteryjne, usuwając do 70 proc. bakterii ze swojej powierzchni.

– Na wszystkie wytwarzane przedmioty można spojrzeć z inną filozofią niż dotychczas. Świat jest zupełnie zdewastowany, a przykładów nie trzeba daleko szukać, wystarczy spojrzeć na ostatnią sytuację ze smogiem w Polsce. To, czego potrzebujemy, mamy w naturze. Dodawanie chemii, tworzenie z materiałów sztucznych nie poprawia ani komfortu użytkownika, ani stanu ekologii. Poprawia tylko jedno – koszty. Dlatego obraliśmy w biznesie kierunek proekologicznych i zrównoważonych względem środowiska działań – mówi Radek.

Swoje produkty Robin Wood sprzedaje w internecie od grudnia. Jest już obecny na rynku w Wielkiej Brytanii, Skandynawii i Stanach Zjednoczonych.

– Dotąd „eko” kojarzyło się z czymś ekskluzywnym, tylko dla tych, którzy mają dużo pieniędzy i czasu. Chcemy zerwać z tym wizerunkiem. Naszym priorytetem jest zaoferować ludziom takie „eko”, które jest w ich zasięgu. Łączymy ekologię i biznes, a przy okazji edukujemy ludzi – dodaje Tomek.

Okulary z brązowego bambusa można kupić u nich za 249 złotych, a zegarek z konopnym paskiem kosztuje 399 złotych. Obaj kochają rowery, a Radek jest dodatkowo zapalonym downhillowcem (ekstremalna odmiana kolarstwa, polegająca na zjazdach ze stromych zboczy). Decyzja o budowaniu bambusowych jednośladów była więc oczywista. I – jak mówią – sprawia im wielką frajdę.

– W świecie downhillu po pewnym czasie każdy buduje swój rower sam. Kiedy mam wszystkie elementy, wystarczy pół dnia i rower jest gotowy – opowiada Radek.

Rowery Robin Wood mają bambusową ramę, a pozostałe elementy wykonane są z klasycznych materiałów. Ich ceny zaczynają się od czterech i pół tysiąca złotych. Na stronie internetowej firmy można znaleźć również opcję „Stwórz swój rower”, dzięki której kupujący może zamówić własną wersję jednośladu (np. wybrać kolor czy preferowany osprzęt, dopasowany do rodzaju planowanych wycieczek). Twórcy Robin Wood zapewniają, że w bliskiej przyszłości swój rower będzie u nich można także zaprojektować.

 

Dla drzew i konia

Autorzy projektu we współpracy z Klubem Gaja (organizacja ekologiczna, która od 28 lat dba o środowisko i zwierzęta) sadzą też drzewa. Z każdego sprzedanego produktu przekazują dotacje, które wspierają rozmaite akcje ekologiczne. – Jak to wygląda? Klub Gaja, w porozumieniu z Lasami Państwowymi i jednostkami samorządów terytorialnych, decyduje, w jakim regionie Polski potrzebne są dane gatunki drzew. Za przekazaną darowiznę pokrywane są koszty logistyki oraz samego sadzenia. Dwa razy do roku drzewa sadzone są nie tylko w lasach, ale i na terenach szkół czy przedszkoli. W tym roku Robin Wood będzie czynnie brał udział w całej akcji – wyjaśnia Tomek.

– Mamy też „swojego” konia, Normana. Najpierw miał być koniem wyczynowym, lecz nie spełniał wymagań hodowców i chciano go przekazać do rzeźni. Wtedy Normana uratował i zaopiekował się nim Klub Gaja oraz sprawił, że stał się potrzebny w rehabilitacji niepełnosprawnych dzieci. Niestety niedawno Norman złamał nogę i sam wymaga rehabilitacji. Wspieramy więc jego leczenie – opowiada Radek.

– I leczenie sędziwych drzew – dodaje Tomek. – Jest to jednak bardzo kosztowny proces z uwagi na kompleksowość przedsięwzięcia: od wizyty dendrologa, zakupu lin, wysięgników i lekarstw, po osłony wokół drzewa.

– Stare drzewa są bazą wiedzy dla wszystkich młodych drzew, uodparniają je na szkodniki, przekazują nadmiary i niedomiary dwutlenku węgla, komunikują się. To, co dzieje się pod ziemią, jest wyjątkowo ważne. Umarłe naturalnie drzewo nie zawsze powinno być usuwane, gdyż jest siedliskiem dla wielu owadów pożytecznych dla fauny i flory leśnej – tłumaczą właściciele Robin Wood.

 

Warto działać

Część dochodu ze sprzedaży kolejnych produktów ma wspierać akcję ochrony tego, co dana roślina pozwoli zaoszczędzić. Na przykład wody. Jeśli hodowla rośliny nie wymaga zużycia dużej ilości jakiejś substancji, z niej produkowane będą kolejne materiały.

– Jak wynika z badań, Polacy dziennie zużywają 50 milionów foliówek. Niestety nie jest to nasz jedyny problem, a także nie jesteśmy odosobnieni w zaniedbywaniu środowiska. Brakuje nam przede wszystkim silniejszej z nim więzi i głębszego rozumienia sieci powiązań między tym, jak żyjemy, a jakie są tego konsekwencje. Miejmy świadomość, że korzystamy z zasobów nieprzerwanie i globalnie. Idealnym byłoby dojść do poziomu, gdzie jesteśmy, na zero względem środowiska, gdzie nie bierzemy więcej, niż dajemy – tłumaczy Radek

I dodaje: – Wiadomo, że ten stan brzmi idyllicznie. Niemniej warto działać i pokazywać, że biznes też może być odpowiedzialny i zrównoważony względem środowiska. Chcemy pokazać miejsce, gdzie możemy się razem spotkać i zrobić coś inaczej. Ale to codzienne przyzwyczajenia i wybory nas wszystkich o tym decydują.

 

Rozmawiała: Marta Rosa, Gazeta Wyborcza
http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,142076,21600519,weganski-rower-zegarek-okulary-juz-do-kupienia-od-wroclawskiej.html

Udostępnij:



Niestety mobilna wersja strony jest nadal w fazie testów. Zapraszamy na stronę Robin Wooda w wersji PC.
Przepraszamy za utrudnienia.